Brin i Page: zgarnęli wszystko, opętali każdego i zostawiają nas samych
Założę się, że się tego nie spodziewaliście. Brin i Page puszczają swoje akcje Google. Nie są to oczywiście wszystkie akcje, ale powiedzmy otwarcie – chłopcy nie mają już siły na sprawowanie władzy, więc oddają pakiet kontrolny.
Akcje będą sprzedawali przez pięć lat – zgarniając tym samym około 3 milardy dolarów na łepka. Nie za dużo w sumie, więc nie zazdrościmy.
Bardziej martwi nas pytanie: co dalej? Wspaniali, biali chłopcy zostawiają samych miliony użytkowników na całym świecie. Ich lubrykatorowe koncepcje nie będą nas już rozgrzewały do czerwoności, pobudzały naszej innowacyjności, zachęcały do działania.
Apple karze zwolnieniem za pomoc Haitańczykom. Nie kupowali iPodów
“Haiti jest biedne i nie kupuje iPhone’a. Skoro nie kupuje naszych produktów, to po co mu pomagać?” – taka myśl przebiegła przez głowę szefa pewnego pracownika Apple, który wziął sobie wolne, by stawić czoła kataklizmowi. Co zrobił szef? Zwolnił idiotę, który nie wiedział, że czas należy inwestować tak, żeby firma odnosiła finansowe korzyści.
Całą historię opisał sam zwolniony na skarżypyckim Facebooku. Oto jego wersja:
“Last week I was presented a time-sensitive opportunity to fly to Santiago in the Dominican Republic as part of a volunteer relief group, assisting in sending aid to Haiti. I was working with a volunteer group that was being co-sponsored by Airline Ambassadors, an N.G.O. program working in conjunction with the airlines, as well as the United Nations. I followed the standard procedure for calling out of work at exactly 4:47am on January 16th, the same hour that I was notified that I was eligible to participate in the program. I was gone for five days.

